Nie da się ukryć, że jestem dużym fanem muzyki elektronicznej, house w wydaniu wokalnym albo już ten bardziej progresywny. Od czau do czasu nawet zdarza mi się podidżejować(chociaż to mocne słowa) Byłem już na kilku festiwalach o tej tematyce, w tym na niedawno zakończonym Globalu i mimo ogromnego uznania dla organizatorów i przede wszystkim dla gwiazd to nie do końca czuje klimat takich miejsc. Wydaje mi się, że klub to jest miejsce dla tych dźwięków. Jasne, że ogarnięcie imprezy dla tak wielu sympatyków jest nie możliwe w pomieszczeniu, ale imprezki pod chmurką to chyba nie ten klimat. A co wy na to??